Dlaczego warzywa są tak ważne w Hashimoto?

Hashimoto a dieta przeciwzapalna

Dlaczego warzywa w chorobie Hashimoto są takie ważne? Ponieważ są podstawą diety przeciwzapalnej. Zadaniem diety przeciwzapalnej jest, przede wszystkim, wyciszenie toczącego się w organizmie stanu zapalnego. Szczególnie istotne są zielone warzywa liściaste np. szpinak czy jarmuż. Do diety warto wprowadzić również warzywa krzyżowe (jeśli nie masz uregulowanej niedoczynności tarczycy, to tylko po obróbce termicznej lub w wersji kiszonej), czyli kalafior, brokuł, brukselka, kapusta, a także marchew, buraki (w wersji ugotowanej – uwaga na wysoki indeks glikemiczny) czy fasolkę. Są bogatym źródłem flawonoidów i karotenoidów, które działają antyoksydacyjnie i przeciwzapalnie.
 
Warzywa również mogą wspierać naszą odporność – np. czosnek, cebula. A jeśli chcesz dostarczyć organizmowi zdrowych tłuszczy, które powinny znaleźć się w diecie przeciwzapalnej, to jedz awokado. Pamiętaj też, żeby nie poddawać warzyw zbyt silnej obróbce termicznej, ponieważ stracą swoje cenne właściwości. W miarę możliwości nie obieraj warzyw, bo pod skórką znajduje się najwięcej wartości odżywczych.

W Hashimoto wybieraj kolorowe warzywa

Warto wybierać warzywa z całej palety kolorystycznej, aby dostarczać sobie różnych składników odżywczych:
• zielone – obfitują w chlorofil i witaminę C
• czerwone – zawierają głównie likopen, flawonoidy i potas
• fioletowe – są źródłem przeciwutleniaczy – antocyjanozydów
 
Najcenniejszą zaletą warzyw są witaminy w nich zawarte. Mają w sobie witaminy z grupy B, C, E, K i PP oraz beta karoten, regulujące wszelkie procesy zachodzące w organizmie. Witaminy odpowiedzialne są między innymi za prawidłową pracę układu sercowo-naczyniowego oraz nerwowego, odporność na infekcje, gojenie się ran, trawienie, poziom cholesterolu, wpływają na wzrok, metabolizm i ciśnienie krwi.

W Hashimoto niezwykle ważne są minerały

 
Warzywa zawierają też cenne minerały – takie jak sód, potas, wapń, mangan, żelazo, cynk, fosfor, fluor, jod, które biorą udział w procesie przemiany białek, węglowodanów i tłuszczy. Minerały te regulują gospodarkę kwasowo – zasadową, a także hormonalną organizmu.
Jeśli masz problemy z gospodarką węglowodanową to warzywa również pomogą Ci ją uregulować, ponieważ zawierają błonnik, który ma działanie stabilizujące poziom glukozy we krwi. Błonnik uwalnia także organizm od toksyn i metali ciężkich.

Uzupełniaj niedobory dietą!

Dlatego też jesteśmy zwolenniczkami, aby wszelkie niedobory regulować dietą, a dopiero potem sięgać po suplementację. Wiemy też, że czasami nie ma innego wyjścia i część składników trzeba dostarczyć za pomocą suplementów. Wybieraj wtedy te, które mają dobry skład, bez zbędnych substancji dodatkowych oraz sprawdzaj ich dawkę.
Na naszym szkoleniu „Ogarnij Hashimoto w 6 miesięcy” powtarzamy, że ograniczanie jakiś grup produktów, w tym warzyw, bez wyraźnych wskazań, może okazać się szkodliwe. Mówimy też o tym, że niektóre warzywa mogą szkodzić, szczególnie jeśli masz problemy jelitowe, np. SIBO albo dysbiozę, lub problemy z trawieniem czy żołądkiem. Dlatego obserwuj swoje ciało i jego reakcje. Zauważ, które warzywa Ci nie służą, a które warto wprowadzić do swojej diety.
 

Warzywa w mojej diecie a Hashimoto

Kiedyś z warzywami nie było mi po drodze. I to jest delikatne określenie na mój stosunek do nich dawniej. Nie lubiłam warzyw, ponieważ nie byłam nauczona ich jedzenia. Kiedyś warzywa były ewentualnie dodatkiem do obiadu, raz dziennie. A czasami bywały dni, że przez cały dzień czy nawet kilka ich nie jadłam.
 
Więcej o diecie w Hashimoto znajdziesz w naszym ebooku.
Kiedy zamieszkałam sama, mój sposób odżywiania był daleki od prawidłowego. Jadłam szybko, byle co, byle tanio. Jedzenie to było przetworzone, do odgrzania w mikrofalówce lub odsmażenia na patelni. Nie było tam miejsca na warzywa. No dobra. Jakieś tam jadłam, ale znów bardziej jako dodatek, od czasu do czasu. Po latach wiem, że kiedy je się żywność przetworzoną, to nie odczuwa się pełni smaków. Takie jedzenie powoduje, że mamy ochotę na słodkie i słone, które mają za zadanie pobudzać nas do jedzenia. Więc koło się zamyka.

Tycie w Hashimoto

Sytuacja zmieniła się, kiedy zachorowałam na Hashimoto i przytyłam bardzo dużo, w krótkim czasie. Wtedy, do zmiany nawyków, zmusiła mnie sytuacja. Przeszłam na dietę, a właściwie na kilkanaście różnych diet. Dziś wiem, że diety te nie były najmądrzejszym wyborem, ale jednego mnie nauczyły. Tego, że warzywa mogą być smaczne! Nauczyłam się łączyć je ze sobą, przygotowywać na różne sposoby, dodawać je do dań głównych i serwować jako pełnowartościowy posiłek. Zmienił się również mój smak. Nie jem warzyw z rozsądku, ale dlatego, że po prostu mi smakują. Kiedy uregulowałam też gospodarkę węglowodanową i zrezygnowałam z niezdrowego jedzenia, to przestałam mieć ochotę na słodkie i słone jedzenie. Dlatego osoby, które jedzą to, co przygotowałam, często muszą sobie dosalać😊
Teraz nie wyobrażam sobie życia bez warzyw. Staram się, aby znajdowały się w każdym posiłku. Oczywiście bez napięcia i popadania w skrajność, bo nadal zjadam np. owsiankę na drugie śniadanie lub kolację, albo placuszki w zdrowej wersji. Jedzenia warzyw uczę też mojego syna. Ci z Was, którzy mają dzieci, wiedzą, że często jest to walka niczym ta, z filmu NinjaGo. Ale wierzę, że nawyki wpojone od małego, spowodują, że w przyszłości będzie mu łatwiej stosować zdrowe nawyki.

Dzielimy się przepisami na zdrowe dania w Hashimoto

Jak zauważyliście, od czasu do czasu, dzielimy się z Wami różnymi przepisami i pokazujemy co jemy. Często są to dania, które są wynikiem eksperymentów kulinarnych, ponieważ obie kochamy gotować i odkrywać nowe smaki.
 
Mnie ostatnio zachwyciły kwiaty cukinii. Muszę przyznać, że jadłam je pierwszy raz. Pierwszy raz również je sama przygotowałam. Na ryneczku dowiedziałam się również, że istnieją żeńskie oraz męskie kwiaty cukinii. Te na zdjęciu to żeńskie😊
Przepis na faszerowaną cukinię poniżej. Nie podaję dokładnych proporcji, bo jak zwykle robię wszystko „na oko”.
• Serek kozi lub owczy, może być też prawdziwa feta (jeśli nie masz nietolerancji na nabiał)
• Suszone pomidory
• Pokrojona drobno cebula (u mnie czerwona, ale może też być szalotka)
• Ząbek czosnku (lub więcej, jeśli lubisz)
• Pestki słonecznika
• Miała być jeszcze posiekana natka pietruszki, ale w trakcie robienia okazało się, że jej nie mam😊 Możesz dodać świeże zioła, takie jak lubisz
• Sól, pieprz do smaku
Kwiaty cukinii umyłam i bardzo delikatnie osuszyłam. Następnie lekko odchyliłam płatki kwiatów, aby wyciąć pręciki. I to był najtrudniejszy element tego procesu. Potem małą łyżeczką faszerowałam kwiatki. Jeśli masz rękaw do ozdabiania ciast, to może się tu nieźle sprawdzić. Następnie ułożyłam cukinie w naczyniu, tak jak na zdjęciu. Skropiłam oliwą i posypałam ostrą, wędzoną papryką. Piekłam w 180 stopniach przez jakieś 25 min. Powiem nieskromnie, że było to najlepsze danie, które zrobiłam od kilku miesięcy! Kwiaty cukinii trudno dostać, ale warto poszukać. Niedługo kończy się sezon na nie, więc jeśli chcecie spróbować, to ruszajcie na poszukiwania. Obiecuję, że będzie pyszne!
A jakie są Wasze popisowe dania? Albo eksperymenty, których nie powstydziłby się znany szef kuchni? Podzielcie się w komentarzu.
Smacznego!
 Kamila
 
Pokaż znajomym:
Facebooktwitterlinkedin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top